Po co nam szkoła?

Czy nasze szkoły dobrze przygotowują uczniów do wyzwań, przed którymi staną oni w dorosłym życiu? Czy nacisk na zdobywanie wiedzy i system oceniania przyczynia się do zdobywania kompetencji przydatnych na rynku pracy?

Podczas I Płużnickiego Forum Edukacyjnego w styczniu 2018 r. zadaliśmy sobie pytanie po co jest szkoła? Jedną z odpowiedzi było stwierdzenie, że szkoła ma przygotować dzieci i młodzież do dorosłego życia. Dorosłe życie to z kolei ciagle rozwiązywanie problemów i podejmowanie decyzji. Zwykle to także praca zawodowa lub własna działalność gospodarcza. Wyobraźmy sobie młodą osobę po ukończeniu szkoły lub studiów, która wchodzi na rynek pracy. Jakie kwalifikacje zdobyte podczas nauki będą doceniane przez pracodawców? Jakie pytania podczas rozmowy kwalifikacyjnej zostaną zadane? Czy pracodawca zapyta np. o to, co to jest przydawka dopełniaczowa, czym się różni mejoza od mitozy, albo w którym roku wybuchło powstanie styczniowe? Przypuszczać należy, że w zdecydowanej większości przypadków ta wiedza nie będzie potrzebna w danej pracy. Bardziej prawdopodobne jest to, że młody człowiek usłyszy pytanie o to co potrafi robić, jakie ma doświadczenie i kwalifikacje? W prowadzeniu własnej firmy, czy też w każdej pracy, ważne jest czy ktoś potrafi rozwiązywać problemy, pracować w grupie i czy jest kreatywny.

Uważam, ze w polskich szkołach zbyt duży nacisk kładziony jest wyłącznie na wiedzę, a zbyt mało dba się o kompetencje. Kompetencje to wiedza, umiejętności i postawa. Przykładowo, aby prowadzić samochód, potrzebna jest wiedza (znajomość przepisów ruchu drogowego, znajomość poszczególnych elementów samochodu), umiejętności (ruszanie, zmiana biegów, zatrzymywanie samochodu) oraz postawa (gotowość wyruszenia w podróż, czy pojechania do dużego miasta). Te trzy czynniki muszą wystąpić równocześnie, gdyż gdy brakuje jednego z nich, nie możemy mówić o skutecznym posiadaniu kompetencji. Zdarza się, że nawet osoby posiadające prawo jazdy, boją pojechać się do dużego miasta. Mają wiedzę, mają umiejętności, ale ich postawa sprawia, że dojeżdżają na przedmieścia i dalej poruszają się komunikacją publiczną. Nie nazwiemy takich osób dobrymi kierowcami, nawet jeśli bezbłędnie zdały egzamin teoretyczny na prawo jazdy. Inny przykład – po co komuś wiedza gdzie leży Berlin, jeżeli nie potrafi zaplanować i zrealizować podróży do tego miasta, albo nie jest zainteresowany zwiedzaniem? Po co komuś znajomość słówek i gramatyki języka angielskiego, jeśli boi się odezwać w tym języku? Te przykłady pokazują, że wiedza jest istotnym elementem kompetencji, ale bez umiejętności i postawy niewiele daje.

Instytucje Unii Europejskiej zdefiniowały najważniejsze i najbardziej podstawowe umiejętności, które człowiek powinien rozwijać w trakcie swojego życia, żeby osiągnąć sukces w życiu zawodowym i prywatnym. Jest to osiem kompetencji kluczowych: porozumiewanie się w języku ojczystym, porozumiewanie się w językach obcych, kompetencje matematyczne i podstawowe kompetencje naukowo-techniczne, kompetencje informatyczne, umiejętność uczenia się, kompetencje społeczne i obywatelskie, inicjatywność i przedsiębiorczość oraz świadomość i ekspresja kulturalna (źródło: http://www.mlodziez.org.pl).

Chciałbym, abyśmy my wszyscy – uczniowie, rodzice, nauczyciele, dyrektorzy i przedstawiciele samorządu terytorialnego zadali sobie pytanie, czy i w jakim stopniu nasze szkoły wspierają dzieci i młodzież w rozwoju powyższych kompetencji? Co możemy wspólnie zrobić, aby udoskonalić edukację w naszych szkołach? Czy nasze szkoły mogą lepiej wyrównywać szanse?

Bardzo ważne w tych rozważaniach jest podejście rodziców. Czego oczekują od szkoły i co dla nich jest najważniejsze? Weźmy na przykład ocenianie. Przypuszczam, że wielu rodziców motywuje swoje dzieci do tego, aby miały jak najlepsze stopnie. Czy jednak oceny motywują uczniów do nauki? Czy nie jest tak, że uzyskanie dobrych ocen stało się celem samym w sobie i uczniowie uczą się wyłącznie dla ocen? Nie zdobywają wiedzy dla siebie, tylko uczą się na sprawdzian, a po sprawdzianie zapominają czego się nauczyli, bo trzeba skupić się na kolejnej partii materiału? Jedynym pozytywnym aspektem tego zjawiska może być ćwiczenie pamięci. Ale czy o to nam chodzi? Ponadto każdy uczeń jest inny. Jeden szybko biega, drugi ładnie rysuje, trzeci pięknie śpiewa, inny szybko liczy, a jeszcze inny ma dobrą pamięć. Każdy uczeń jest wyjątkowy i każdy może osiągnąć sukces w dziedzinie, która jest dla niego ważna, niezależnie od ocen jakie otrzymuje w szkole. Musi jednak poznać siebie, odkryć swoją pasję i mieć wiarę we własne możliwości. Niestety, często jest tak, że oceny obniżają poczucie własnej wartości. Jaki komunikat otrzymuje dziecko dostając jedynkę, dwójkę czy trójkę? Czy gorsza ocena motywuje go do większego wysiłku, czy raczej podcina mu skrzydła? Co oznacza otrzymanie przez ucznia czwórki, piątki lub szóstki? Czy dobra ocena jest nagrodą za ciężką pracę, czy też otrzymują ją uczniowie, którzy są zdolni i nauka nie jest dla nich żadną trudnością?

W artykule tym postawiłem wiele pytań, nie udzielając praktycznie żadnych odpowiedzi. Chciałbym tym sposobem skłonić wszystkie osoby związane z edukacją do przemyśleń i dyskusji. Mam nadzieję, że rozmowa i wymiana poglądów pozwoli nam małymi krokami dojść do szkoły, o której uczniowie z pełnym przekonaniem powiedzą, że jest to szkoła ich marzeń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *